<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>prywatność &amp;mdash; Michał Narecki - blog</title>
    <link>https://blog.narecki.name/tag:prywatność</link>
    <description>czyli moje przemyślenia na tematy około-technologiczne</description>
    <pubDate>Fri, 15 May 2026 12:31:57 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>Ente Photos: nowy dom dla Twoich zdjęć</title>
      <link>https://blog.narecki.name/ente-photos-nowy-dom-dla-twoich-zdjec</link>
      <description>&lt;![CDATA[Na starcie przyznam, że o marce Ente słyszałem już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałem żadnej motywacji, aby sprawdzić ich usługi. Tak, usługi, bo poza Ente Photos oferują też aplikację Ente Auth do przechowywania kodów 2FA oraz od niedawna Ente Locker, czyli taką bezpieczną przestrzeń na nasze dokumenty. Jednak moim zdaniem to aplikacja do przechowywania zdjęć stanowi trzon oferty Ente. Jak się okazuje, całkiem słusznie.&#xA;&#xA;Dlaczego zmieniłem podejście do backupu zdjęć?&#xA;&#xA;Być może zastanawiasz się, dlaczego dopiero teraz postanowiłem wypróbować Ente Photos na poważnie. Otóż do tej pory korzystałem z mocno prowizorycznego rozwiązania, jeśli chodzi o backup zdjęć z telefonu. Kluczowym elementem był Syncthing sprzężony z Raspberry Pi. Malina sobie działała (i nadal działa) na systemie DietPi. Oczywiście wpięta kabelkiem do routera (leciwy już Netgear z OpenWRT na pokładzie).&#xA;&#xA;Taki domowy backup zasadniczo działał dobrze, jednak w dłuższej perspektywie budził obawy. Na przykład: jak długo wytrzyma dysk SSD obsługujący RPi? Plus sam fakt, że dysk jest podpięty przez USB, a to niezbyt udana kombinacja. Fachowcy zresztą podkreślają, że USB nigdy nie był projektowany dla takich długotrwałych zastosowań. W międzyczasie jeszcze zmieniłem telefon na nowszy (obecnie Pixel 9a + GrapheneOS) i jakoś nie chciało mi się od nowa ustawiać Syncthing i spinać wszystkiego na &#34;trytytki&#34;. W tym momencie przypomniałem sobie, że jest coś takiego jak Ente Photos, i się zaczęło...&#xA;&#xA;Prywatność jako standard, nie dodatek&#xA;&#xA;Od razu pobrałem aplikację z F-Droida 🙌🏻, choć dla &#34;normalsów&#34; jest też dostępna wersja z Play Store. I wiesz co? Na tym etapie pomyślałem: będę jak ten przeciętny użytkownik, który chce po prostu pobrać apkę, założyć konto, ustawić backup zdjęć i zapomnieć. Aplikacja ma robić to, do czego została stworzona, czyli kopie zapasowe naszych zdjęć w chmurze. Ten pierwszy etap oceniam bardzo dobrze ✅&#xA;&#xA;Ok, w takim razie czym to się różni od Google Photos? Ano widzisz... różnica jest ogromna, choć na pierwszy rzut oka niedostrzegalna. Ente Photos domyślnie szyfruje nasze cyfrowe archiwum zdjęć. Myślę, że dobrą analogię stanowi Signal, który też szyfruje nasze konwersacje w tle. Zwykły użytkownik nawet nie musi o tym wiedzieć, a i tak czerpie z tego faktu korzyści w postaci pełnej poufności rozmów. Jeśli zaś chodzi o zdjęcia, to chyba zgodzimy się wszyscy, że nikt poza nami i wybranymi przez nas osobami nie powinien oglądać naszych prywatnych wspomnień. Przy okazji ciekawostka: Ente nazywa zdjęcia właśnie wspomnieniami (memories), co przynajmniej w moim odczuciu doskonale pasuje do estetyki aplikacji.&#xA;&#xA;Model subskrypcyjny i elastyczność&#xA;&#xA;Aplikacja oferuje 10 GB darmowej przestrzeni na start. Tak się składa, że moja skromna kolekcja fotek na razie nie przekracza tego limitu, więc mogę testować Ente Photos bez narażania się na przesadne koszty. Jednak dla tych z was, którzy robią dużo zdjęć lub uzbierali przez lata pokaźne archiwum, dostępne są opcje płatne. Według mnie ceny są całkiem znośne, ale to oczywiście kwestia indywidualna.&#xA;&#xA;Fajnym pomysłem jest np. wykupienie jakiegoś planu i dodanie członków naszej rodziny (maksymalnie 5 osób). Każdy korzysta wówczas z własnego konta w obrębie współdzielonej przestrzeni dyskowej. Wyobrażam więc sobie sytuację, gdzie dana rodzina (lub grupa znajomych) wykupuje jakiś spory plan i potem dzieli się kosztami. Jeszcze lepiej, jeśli masz w rodzinie kogoś, kto chciałby zasponsorować takie przedsięwzięcie 🤑&#xA;&#xA;Doświadczenie użytkownika i funkcje zaawansowane&#xA;&#xA;Aplikacja dostępna jest też na komputery. A ponieważ to właśnie na naszym komputerze (nie w chmurze!) odbywa się uczenie maszynowe i podstawowa klasyfikacja zdjęć, to zdecydowanie warto skorzystać z tej opcji. Poza tym będziemy mieć ładny podgląd naszej biblioteki. Dodam, że generowanie miniaturek działa naprawdę ekspresowo. Aplikacja całkiem nieźle radzi sobie z rozpoznawaniem twarzy i różnych obiektów. Jak dla mnie, możliwość wyszukiwania konkretnych rzeczy to już naprawdę wisienka na torcie. Gdyby tego było mało, to dostajemy też widok wspomnień z poprzednich lat oraz inne tematyczne podsumowania.&#xA;&#xA;Prywatność to podstawa&#xA;&#xA;Podsumowując, Ente Photos niczym nie ustępuje Google Photos. W moich oczach ma wręcz zdecydowaną przewagę: zapewnia poufność naszych zdjęć. To argument, o którym warto przypominać, bo prywatność to nie wymysł grupki aktywistów, tylko podstawa naszego funkcjonowania w sieci. Niech wasze wspomnienia pozostają bezpieczne! 🔒&#xA;&#xA;#EntePhotos #GooglePhotos #szyfrowanie #prywatność&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Na starcie przyznam, że o marce <strong>Ente</strong> słyszałem już jakiś czas temu, ale jakoś nie miałem żadnej motywacji, aby sprawdzić ich usługi. Tak, usługi, bo poza <a href="https://ente.com/" title="Ente Photos"><strong>Ente Photos</strong></a> oferują też aplikację <a href="https://ente.com/auth/" title="Ente Auth"><strong>Ente Auth</strong></a> do przechowywania kodów 2FA oraz od niedawna <a href="https://ente.com/locker" title="Ente Locker"><strong>Ente Locker</strong></a>, czyli taką bezpieczną przestrzeń na nasze dokumenty. Jednak moim zdaniem to aplikacja do przechowywania zdjęć stanowi trzon oferty <strong>Ente</strong>. Jak się okazuje, całkiem słusznie.</p>

<h2 id="dlaczego-zmieniłem-podejście-do-backupu-zdjęć">Dlaczego zmieniłem podejście do backupu zdjęć?</h2>

<p>Być może zastanawiasz się, dlaczego dopiero teraz postanowiłem wypróbować <strong>Ente Photos</strong> na poważnie. Otóż do tej pory korzystałem z mocno prowizorycznego rozwiązania, jeśli chodzi o backup zdjęć z telefonu. Kluczowym elementem był <a href="https://syncthing.net/" title="Syncthing">Syncthing</a> sprzężony z Raspberry Pi. Malina sobie działała (i nadal działa) na systemie <a href="https://dietpi.com/" title="DietPi">DietPi</a>. Oczywiście wpięta kabelkiem do routera (leciwy już Netgear z OpenWRT na pokładzie).</p>

<p>Taki domowy backup zasadniczo działał dobrze, jednak w dłuższej perspektywie budził obawy. Na przykład: jak długo wytrzyma dysk SSD obsługujący RPi? Plus sam fakt, że dysk jest podpięty przez USB, a to niezbyt udana kombinacja. Fachowcy zresztą podkreślają, że USB nigdy nie był projektowany dla takich długotrwałych zastosowań. W międzyczasie jeszcze zmieniłem telefon na nowszy (obecnie Pixel 9a + <a href="https://grapheneos.org/" title="GrapheneOS">GrapheneOS</a>) i jakoś nie chciało mi się od nowa ustawiać Syncthing i spinać wszystkiego na “trytytki”. W tym momencie przypomniałem sobie, że jest coś takiego jak <strong>Ente Photos</strong>, i się zaczęło...</p>

<h2 id="prywatność-jako-standard-nie-dodatek">Prywatność jako standard, nie dodatek</h2>

<p>Od razu pobrałem aplikację z <a href="https://f-droid.org/" title="F-Droid">F-Droida</a> 🙌🏻, choć dla “normalsów” jest też dostępna wersja z Play Store. I wiesz co? Na tym etapie pomyślałem: będę jak ten przeciętny użytkownik, który chce po prostu pobrać apkę, założyć konto, ustawić backup zdjęć i zapomnieć. Aplikacja ma robić to, do czego została stworzona, czyli kopie zapasowe naszych zdjęć w chmurze. Ten pierwszy etap oceniam bardzo dobrze ✅</p>

<p>Ok, w takim razie czym to się różni od <strong>Google Photos</strong>? Ano widzisz... różnica jest ogromna, choć na pierwszy rzut oka niedostrzegalna. <strong>Ente Photos</strong> domyślnie szyfruje nasze cyfrowe archiwum zdjęć. Myślę, że dobrą analogię stanowi <strong>Signal</strong>, który też szyfruje nasze konwersacje w tle. Zwykły użytkownik nawet nie musi o tym wiedzieć, a i tak czerpie z tego faktu korzyści w postaci pełnej poufności rozmów. Jeśli zaś chodzi o zdjęcia, to chyba zgodzimy się wszyscy, że nikt poza nami i wybranymi przez nas osobami nie powinien oglądać naszych prywatnych wspomnień. Przy okazji ciekawostka: Ente nazywa zdjęcia właśnie wspomnieniami (<em>memories</em>), co przynajmniej w moim odczuciu doskonale pasuje do estetyki aplikacji.</p>

<h2 id="model-subskrypcyjny-i-elastyczność">Model subskrypcyjny i elastyczność</h2>

<p>Aplikacja oferuje 10 GB darmowej przestrzeni na start. Tak się składa, że moja skromna kolekcja fotek na razie nie przekracza tego limitu, więc mogę testować <strong>Ente Photos</strong> bez narażania się na przesadne koszty. Jednak dla tych z was, którzy robią dużo zdjęć lub uzbierali przez lata pokaźne archiwum, dostępne są opcje płatne. Według mnie <a href="https://ente.com/#pricing" title="ceny są całkiem znośne">ceny są całkiem znośne</a>, ale to oczywiście kwestia indywidualna.</p>

<p>Fajnym pomysłem jest np. wykupienie jakiegoś planu i dodanie członków naszej rodziny (maksymalnie 5 osób). Każdy korzysta wówczas z własnego konta w obrębie współdzielonej przestrzeni dyskowej. Wyobrażam więc sobie sytuację, gdzie dana rodzina (lub grupa znajomych) wykupuje jakiś spory plan i potem dzieli się kosztami. Jeszcze lepiej, jeśli masz w rodzinie kogoś, kto chciałby zasponsorować takie przedsięwzięcie 🤑</p>

<h2 id="doświadczenie-użytkownika-i-funkcje-zaawansowane">Doświadczenie użytkownika i funkcje zaawansowane</h2>

<p>Aplikacja dostępna jest też na komputery. A ponieważ to właśnie na naszym komputerze (nie w chmurze!) odbywa się <em>uczenie maszynowe</em> i podstawowa klasyfikacja zdjęć, to zdecydowanie warto skorzystać z tej opcji. Poza tym będziemy mieć ładny podgląd naszej biblioteki. Dodam, że generowanie miniaturek działa naprawdę ekspresowo. Aplikacja całkiem nieźle radzi sobie z rozpoznawaniem twarzy i różnych obiektów. Jak dla mnie, możliwość wyszukiwania konkretnych rzeczy to już naprawdę wisienka na torcie. Gdyby tego było mało, to dostajemy też widok wspomnień z poprzednich lat oraz inne tematyczne podsumowania.</p>

<h2 id="prywatność-to-podstawa">Prywatność to podstawa</h2>

<p>Podsumowując, <strong>Ente Photos</strong> niczym nie ustępuje Google Photos. W moich oczach ma wręcz zdecydowaną przewagę: zapewnia poufność naszych zdjęć. To argument, o którym warto przypominać, bo prywatność to nie wymysł grupki aktywistów, tylko podstawa naszego funkcjonowania w sieci. Niech wasze wspomnienia pozostają bezpieczne! 🔒</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:EntePhotos" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">EntePhotos</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:GooglePhotos" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">GooglePhotos</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:szyfrowanie" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">szyfrowanie</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/ente-photos-nowy-dom-dla-twoich-zdjec</guid>
      <pubDate>Mon, 20 Apr 2026 14:36:07 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Głos wołającego na pustyni</title>
      <link>https://blog.narecki.name/glos-wolajacego-na-pustyni</link>
      <description>&lt;![CDATA[Czasem sobie myślę, że to wszystko nie ma sensu. Czasem sobie uświadamiam, że to moje zacięcie w stronę bezpieczeństwa i prywatności przynosi mi więcej szkód niż pożytku 😞 Zazwyczaj ten stan przechodzi po jakimś czasie, bo jednak znajduję sens tu i ówdzie, ale jednak pewien niesmak pozostaje. Weźmy taką sytuację: namawiasz klienta / znajomego / członka rodziny (niepotrzebne skreśl) do zainstalowania bezpiecznego komunikatora albo przynajmniej skorzystania z szyfrowanego maila. Niech to będzie opcja najprostsza, a więc Signal jako IM, a Proton jako skrzynka mailowa. I tłumaczysz temu klientowi, że taka jest praktyka, że tak się powinno wysyłać poufne dokumenty. I co? I nic. &#34;To Pan wyśle ten załącznik z hasłem, które ustalimy SMS-em.&#34; No dobra, jest to jakieś rozwiązanie, ale jednak dość nieudolne i nie do końca skuteczne. Tym bardziej jeśli hasłem do .zipa jest numer PESEL albo jakaś trywialna fraza, możliwa do złamania nawet przez darmowego LLM-a. Na marginesie: nie stosuj żadnych narzędzi AI do &#39;generowania&#39; bezpiecznych haseł. To naprawdę okropny pomysł. Zamiast tego poszukaj odpowiedniej opcji w menedżerze haseł (polecam np. Bitwarden).&#xA;&#xA;Jeszcze zrozumiem, jeśli korespondencja nie jest stricte poufna, ale nawet w tym przypadku pisanie SMS-ów po prostu nie jest wygodne. Technologia ta wystarczy co najwyżej do napisania krótkich życzeń dla cioci Grażynki z okazji jej imienin. Nie wspomnę tu nawet o tradycyjnych rozmowach, które zdecydowanie lepiej odbywać szyfrowanymi kanałami. Signal jest tu od lat moim pierwszym wyborem. Właściwie sięgam po niego automatycznie przy inicjowaniu połączeń głosowych. A jest szansa, że niedługo będę mógł osiągnąć to samo w Delta Chat. To dopiero niezależność od Amerykanów i pełna swoboda w wyborze narzędzi. I chyba takie i podobne myśli nieco koją ból, gdy ktoś po raz kolejny odmawia skorzystania z bezpiecznych rozwiązań. Wiem, że często nie jest to celowe ani złośliwe działanie ze strony moich rozmówców. Czasem po prostu brakuje świadomości, że można inaczej. Między innymi tym wpisem (i tym blogiem) chciałbym tę świadomość systematycznie budować. Pomożecie? 🙏🏻&#xA;&#xA;#bezpieczeństwo #prywatność&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Czasem sobie myślę, że to wszystko nie ma sensu. Czasem sobie uświadamiam, że to moje zacięcie w stronę bezpieczeństwa i prywatności przynosi mi więcej szkód niż pożytku 😞 Zazwyczaj ten stan przechodzi po jakimś czasie, bo jednak znajduję sens tu i ówdzie, ale jednak pewien niesmak pozostaje. Weźmy taką sytuację: namawiasz klienta / znajomego / członka rodziny (niepotrzebne skreśl) do zainstalowania bezpiecznego komunikatora albo przynajmniej skorzystania z szyfrowanego maila. Niech to będzie opcja najprostsza, a więc <strong>Signal</strong> jako IM, a <strong>Proton</strong> jako skrzynka mailowa. I tłumaczysz temu klientowi, że taka jest praktyka, że tak się powinno wysyłać poufne dokumenty. I co? I nic. “To Pan wyśle ten załącznik z hasłem, które ustalimy SMS-em.” No dobra, jest to jakieś rozwiązanie, ale jednak dość nieudolne i nie do końca skuteczne. Tym bardziej jeśli hasłem do .zipa jest numer PESEL albo jakaś trywialna fraza, możliwa do złamania nawet przez darmowego LLM-a. Na marginesie: nie stosuj żadnych narzędzi AI do &#39;generowania&#39; bezpiecznych haseł. To naprawdę okropny pomysł. Zamiast tego poszukaj odpowiedniej opcji w menedżerze haseł (polecam np. Bitwarden).</p>

<p>Jeszcze zrozumiem, jeśli korespondencja nie jest stricte poufna, ale nawet w tym przypadku pisanie SMS-ów po prostu nie jest wygodne. Technologia ta wystarczy co najwyżej do napisania krótkich życzeń dla cioci Grażynki z okazji jej imienin. Nie wspomnę tu nawet o tradycyjnych rozmowach, które zdecydowanie lepiej odbywać szyfrowanymi kanałami. <strong>Signal</strong> jest tu od lat moim pierwszym wyborem. Właściwie sięgam po niego automatycznie przy inicjowaniu połączeń głosowych. A jest szansa, że niedługo będę mógł osiągnąć to samo w <strong>Delta Chat</strong>. To dopiero niezależność od Amerykanów i pełna swoboda w wyborze narzędzi. I chyba takie i podobne myśli nieco koją ból, gdy ktoś po raz kolejny odmawia skorzystania z bezpiecznych rozwiązań. Wiem, że często nie jest to celowe ani złośliwe działanie ze strony moich rozmówców. Czasem po prostu brakuje świadomości, że można inaczej. Między innymi tym wpisem (i tym blogiem) chciałbym tę świadomość systematycznie budować. Pomożecie? 🙏🏻</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:bezpiecze%C5%84stwo" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">bezpieczeństwo</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/glos-wolajacego-na-pustyni</guid>
      <pubDate>Mon, 16 Mar 2026 17:45:20 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Czym jest metawyszukiwarka?</title>
      <link>https://blog.narecki.name/czym-jest-metawyszukiwarka</link>
      <description>&lt;![CDATA[W ubiegłym roku uruchomiłem własną instancję SearXNG, czyli właśnie metawyszukiwarkę zbierającą wyniki z kilku znanych wyszukiwarek. SearXNG nie posiada własnego indeksu stron, a opiera się na agregacji wyników z kilku źródeł. W przypadku mojej instalacji są to: Brave, DuckDuckGo, Google, Startpage, Wikidata, oraz Wikipedia. Co ciekawe Startpage sam w sobie jest w zasadzie nakładką na Google. W momencie gdy przeprowadzam wyszukiwanie SearXNG pod spodem odpytuje wspomniane źródła, a następnie łączy wyniki w jedną, przejrzystą listę. Moim zdaniem zwiększa to nieco szansę na odnalezienie trafnych informacji i zasobów. Jednak nie to mnie przekonało w pierwszej kolejności do wypróbowania SearXNG. Najważniejszą cechą tej metawyszukiwarki jest całkowity brak reklam i treści sponsorowanych. Zatem przeglądanie wyników staje się całkiem przyjemnym doświadczeniem, zwłaszcza w porównaniu z tym co &#39;wypluwa&#39; Google. Czasem muszę skorzystać z komputera w miejscu pracy, gdzie domyślną wyszukiwarką jest oczywiście Google. Za każdym razem łapię się za głowę 😧 Tyle tam reklam i niepotrzebnych sugestii. Pół biedy jeśli blokujesz reklamy ale na komputerach służbowych oczywiście zabrakło choćby podstawowego ad-blockera. Z innych zalet metawyszukiwarki należy wymienić dużo opcji konfiguracyjnych oraz zwiększoną prywatność. Ta ostatnia opiera się na anonimizacji zapytań. Dodatkowo możesz skorzystać z wielu dostępnych publicznie instancji SearXNG aby dodatkowo ukryć się w tłumie.&#xA;&#xA;Niestety są też wady takiego rozwiązania. Generowanie strony z wynikami zazwyczaj zajmuje więcej czasu niż w przypadku pojedynczej wyszukiwarki. Musisz się więc liczyć z pewnymi opóźnieniami. Ja akurat się przyzwyczaiłem i nie mam z tym problemu. Tym co może jednak odrzucić potencjalnych użytkowników są... timeouty (przekroczenie limitu czasu) albo totalny brak wyników. Powodem jest zazwyczaj przeciążenie wyszukiwarki oraz mechanizmy obronne innych dostawców. Może być tak, że wybrana instancja SearXNG zostanie zablokowana przez Google, DuckDuckGo, itd. A bez dostępu do innych silników wyszukiwania nie jest przecież w stanie pokazać nam tego czego szukamy 🤷🏻‍♂️&#xA;&#xA;Mając na względzie powyższe zalety i wady musisz sam(a) zdecydować czy metawyszukiwarka to opcja dla ciebie. Myślę, że nie zaszkodzi spróbować. Na początek możesz skorzystać z mojej instancji SearXNG lub wybrać coś z listy: https://searx.space/ &#xA;&#xA;Życzę Ci zawsze trafnych wyników! 🎯&#xA;&#xA;#prywatność #metawyszukiwarka&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>W ubiegłym roku uruchomiłem własną instancję <strong>SearXNG</strong>, czyli właśnie metawyszukiwarkę zbierającą wyniki z kilku znanych wyszukiwarek. SearXNG nie posiada własnego indeksu stron, a opiera się na agregacji wyników z kilku źródeł. W przypadku mojej instalacji są to: Brave, DuckDuckGo, Google, Startpage, Wikidata, oraz Wikipedia. Co ciekawe Startpage sam w sobie jest w zasadzie nakładką na Google. W momencie gdy przeprowadzam wyszukiwanie SearXNG pod spodem odpytuje wspomniane źródła, a następnie łączy wyniki w jedną, przejrzystą listę. Moim zdaniem zwiększa to nieco szansę na odnalezienie trafnych informacji i zasobów. Jednak nie to mnie przekonało w pierwszej kolejności do wypróbowania SearXNG. Najważniejszą cechą tej metawyszukiwarki jest całkowity brak reklam i treści sponsorowanych. Zatem przeglądanie wyników staje się całkiem przyjemnym doświadczeniem, zwłaszcza w porównaniu z tym co &#39;wypluwa&#39; Google. Czasem muszę skorzystać z komputera w miejscu pracy, gdzie domyślną wyszukiwarką jest oczywiście Google. Za każdym razem łapię się za głowę 😧 Tyle tam reklam i niepotrzebnych sugestii. Pół biedy jeśli blokujesz reklamy ale na komputerach służbowych oczywiście zabrakło choćby podstawowego ad-blockera. Z innych zalet metawyszukiwarki należy wymienić dużo opcji konfiguracyjnych oraz zwiększoną prywatność. Ta ostatnia opiera się na anonimizacji zapytań. Dodatkowo możesz skorzystać z wielu dostępnych publicznie instancji SearXNG aby dodatkowo ukryć się w tłumie.</p>

<p>Niestety są też wady takiego rozwiązania. Generowanie strony z wynikami zazwyczaj zajmuje więcej czasu niż w przypadku pojedynczej wyszukiwarki. Musisz się więc liczyć z pewnymi opóźnieniami. Ja akurat się przyzwyczaiłem i nie mam z tym problemu. Tym co może jednak odrzucić potencjalnych użytkowników są... timeouty (przekroczenie limitu czasu) albo totalny brak wyników. Powodem jest zazwyczaj przeciążenie wyszukiwarki oraz mechanizmy obronne innych dostawców. Może być tak, że wybrana instancja SearXNG zostanie zablokowana przez Google, DuckDuckGo, itd. A bez dostępu do innych silników wyszukiwania nie jest przecież w stanie pokazać nam tego czego szukamy 🤷🏻‍♂️</p>

<p>Mając na względzie powyższe zalety i wady musisz sam(a) zdecydować czy metawyszukiwarka to opcja dla ciebie. Myślę, że nie zaszkodzi spróbować. Na początek możesz skorzystać z <a href="https://search.lab42.ovh/">mojej instancji SearXNG</a> lub wybrać coś z listy: <a href="https://searx.space/">https://searx.space/</a></p>

<p>Życzę Ci zawsze trafnych wyników! 🎯</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:metawyszukiwarka" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">metawyszukiwarka</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/czym-jest-metawyszukiwarka</guid>
      <pubDate>Sat, 14 Feb 2026 16:08:17 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Od razu lepiej: przeglądarka i wyszukiwarka</title>
      <link>https://blog.narecki.name/od-razu-lepiej-przegladarka-i-wyszukiwarka</link>
      <description>&lt;![CDATA[Zainspirowany poprzednim wpisem postanowiłem napisać kolejny. Kto wie, może nawet wyjdzie z tego cała seria wpisów? Roboczy tytuł - Od razu lepiej - ma sugerować proste i szybkie działania, które w dłuższej perspektywie znacząco poprawią twoje bezpieczeństwo i prywatność w sieci. Od razu zaznaczę, że nacisk kładę na prywatność, która jednak w swej naturze zakłada zwiększone bezpieczeństwo. Można powiedzieć: wilk syty i owca cała 🐑&#xA;&#xA;Nie przedłużając, dziś przyjrzymy się przeglądarce i wyszukiwarce. Prawdopodobnie nie skłamię jeśli założę, że są to narzędzia najczęściej używane w kontakcie z internetem. Dlatego tak ważne jest aby korzystać z najnowszej, bezpiecznej przeglądarki oraz wyszukiwarki, która nie śledzi naszych zapytań i nawyków. No chyba, że świadomie wybierasz Google aby ten wiedział o tobie wszystko, wraz z rozmiarem buta 👞. Ja jednak na tyle cenię sobie prywatność aby Google&#39;a unikać 🛑✋🏻&#xA;&#xA;Co polecam? Jeśli nadal korzystasz z przeglądarki Chrome, która dzierży (niestety) monopol na rynku przeglądarek to prędziutko zamień ją na Firefoxa. To bodaj najbardziej oczywisty wybór. Sam korzystam więc możesz być spokojny/a. Nie mam w zwyczaju wprowadzać ludzi w błąd. Jeśli oryginalny Firefox z jakiegoś powodu ci nie odpowiada (np. integracja z AI) to są też dostępne tzw. forki lub modyfikacje. Dobre rzeczy słyszałem o LibreWolf i Mullvad Browser. Niestety dostępne są tylko wersje na komputer.&#xA;&#xA;W następnej kolejności zmień domyślną wyszukiwarkę na DuckDuckGo. W Firefoxie otwórz menu w prawym górnym rogu, potem Ustawienia i Wyszukiwanie. Z rozwijanego menu wybierz DuckDuckGo. Z mojego (długiego) doświadczenia wynika, że DDG sprawuje się całkiem dobrze, a czasem nawet lepiej niż Google. Mają nawet własną przeglądarkę na urządzenia mobilne. Na telefonie więc możesz mieć 2 w 1: bezpieczną przeglądarkę z wyszukiwarką. Bardzo polecam takie rozwiązanie. Tym bardziej, że nie zawsze wygoda idzie w parze z bezpieczeństwem. Jeśli zdecydujesz się na Mullvad Browser to &#39;kaczka&#39; 🦆 będzie od razu twoją domyślną wyszukiwarką. I wcale nie musisz korzystać z Mullvad VPN aby czerpać korzyści z ich przeglądarki.&#xA;&#xA;Przedstawiłem dziś 2 proste kroki ku cyfrowej wolności. Teraz czas na twój ruch. Trzymam kciuki! 🤞🏻&#xA;&#xA;#prywatność #bezpieczeństwo #tutorial&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Zainspirowany poprzednim wpisem postanowiłem napisać kolejny. Kto wie, może nawet wyjdzie z tego cała seria wpisów? Roboczy tytuł – <em>Od razu lepiej</em> – ma sugerować proste i szybkie działania, które w dłuższej perspektywie znacząco poprawią twoje bezpieczeństwo i prywatność w sieci. Od razu zaznaczę, że nacisk kładę na prywatność, która jednak w swej naturze zakłada zwiększone bezpieczeństwo. Można powiedzieć: wilk syty i owca cała 🐑</p>

<p>Nie przedłużając, dziś przyjrzymy się przeglądarce i wyszukiwarce. Prawdopodobnie nie skłamię jeśli założę, że są to narzędzia najczęściej używane w kontakcie z internetem. Dlatego tak ważne jest aby korzystać z najnowszej, bezpiecznej przeglądarki oraz wyszukiwarki, która nie śledzi naszych zapytań i nawyków. No chyba, że świadomie wybierasz Google aby ten wiedział o tobie wszystko, wraz z rozmiarem buta 👞. Ja jednak na tyle cenię sobie prywatność aby Google&#39;a unikać 🛑✋🏻</p>

<p>Co polecam? Jeśli nadal korzystasz z przeglądarki Chrome, która dzierży (niestety) monopol na rynku przeglądarek to prędziutko zamień ją na <a href="https://www.firefox.com/"><strong>Firefoxa</strong></a>. To bodaj najbardziej oczywisty wybór. Sam korzystam więc możesz być spokojny/a. Nie mam w zwyczaju wprowadzać ludzi w błąd. Jeśli oryginalny <strong>Firefox</strong> z jakiegoś powodu ci nie odpowiada (np. integracja z AI) to są też dostępne tzw. <em>forki</em> lub modyfikacje. Dobre rzeczy słyszałem o <a href="https://librewolf.net/">LibreWolf</a> i <a href="https://mullvad.net/pl/browser">Mullvad Browser</a>. Niestety dostępne są tylko wersje na komputer.</p>

<p>W następnej kolejności zmień domyślną wyszukiwarkę na <a href="https://duckduckgo.com/"><strong>DuckDuckGo</strong></a>. W Firefoxie otwórz menu w prawym górnym rogu, potem <em>Ustawienia</em> i <em>Wyszukiwanie</em>. Z rozwijanego menu wybierz <strong>DuckDuckGo</strong>. Z mojego (długiego) doświadczenia wynika, że DDG sprawuje się całkiem dobrze, a czasem nawet lepiej niż Google. Mają nawet własną przeglądarkę na urządzenia mobilne. Na telefonie więc możesz mieć 2 w 1: bezpieczną przeglądarkę z wyszukiwarką. Bardzo polecam takie rozwiązanie. Tym bardziej, że nie zawsze wygoda idzie w parze z bezpieczeństwem. Jeśli zdecydujesz się na <strong>Mullvad Browser</strong> to &#39;kaczka&#39; 🦆 będzie od razu twoją domyślną wyszukiwarką. I wcale nie musisz korzystać z Mullvad VPN aby czerpać korzyści z ich przeglądarki.</p>

<p>Przedstawiłem dziś 2 proste kroki ku cyfrowej wolności. Teraz czas na twój ruch. Trzymam kciuki! 🤞🏻</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:bezpiecze%C5%84stwo" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">bezpieczeństwo</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:tutorial" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">tutorial</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/od-razu-lepiej-przegladarka-i-wyszukiwarka</guid>
      <pubDate>Mon, 09 Feb 2026 18:47:54 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Wspólnymi siłami</title>
      <link>https://blog.narecki.name/wspolnymi-silami</link>
      <description>&lt;![CDATA[Przypomniało mi się dziś powiedzonko zasłyszane w podcaście Firewalls Don&#39;t Stop Dragons: privacy is not just a me thing, it&#39;s a we thing. W naszym języku można to rozumieć jako: prywatność nie jest tylko moją sprawą, ale naszą wspólną. I wcale nie trzeba długo myśleć aby się z tym zgodzić. Kilka prostych przykładów: email, komunikator, menedżer haseł.&#xA;&#xA;Email - nasza prywatność nie opiera się wyłącznie na tym jak dobrze zabezpieczone są nasze wiadomości, ale przede wszystkim czy obie strony korzystają z szyfrowanej poczty. Jeśli tylko jedna strona szyfruje wiadomości to i tak lepsze niż nic. Jednak do pełnej prywatności potrzeba dwojga. Korzystając z okazji polecam Tuta Mail, z której korzystam na co dzień i jeszcze się nie zawiodłem. Poza pocztą dostajesz kalendarz i zarządzanie kontaktami.&#xA;Komunikator - bezpieczna rozmowa wymaga aby zarówno nadawca jak i odbiorca korzystali z bezpiecznego komunikatora. W moim słowniku bezpieczny to taki, który zapewnia szyfrowanie end-to-end. Mało tego, szyfrowanie musi być domyślnie włączone i bezproblemowe. Moje ulubione aplikacje z tej kategorii - Delta Chat i Signal - spełniają oba kryteria. Co mam na myśli pisząc bezproblemowe szyfrowanie? Ano takie, które niezawodnie działa w tle i nie wyrzuca komunikatów o niemożności odczytania danej wiadomości (co się zdarza np. w komunikatorach używających protokołu Matrix).&#xA;Menedżer haseł - tutaj wpływ na prywatność nie jest aż tak bezpośredni i namacalny ale pozwól, że wyjaśnię o co mi chodzi. Silne, unikalne hasła chronią nasze konta, ale ich skuteczność zależy od tego, czy wszyscy członkowie zespołu lub rodziny przechowują je w bezpiecznym miejscu. Zatem słabe, powtarzalne hasła oznaczają często przejęte konta i wycieki wrażliwych danych, w tym danych osób postronnych. Już wiesz czym to grozi? Dobrze, to teraz pokaż ten wpis znajomym. Niech i oni zadbają o zabezpieczenie swoich kont w różnych serwisach online. Bonusowe punkty za aktywowanie MFA. W tej kategorii polecam Bitwarden.&#xA;&#xA;Myślę, że powyższe przykłady wystarczająco dobrze pokazują jak ważne jest wspólne działanie na rzecz ochrony prywatności w sieci. Celowo wybrałem te 3 obszary bo często są one cytowane jako łatwe do zrealizowania pierwsze kroki. Zresztą warto pamiętać, że dążenie do większej prywatności to nie sprint, a raczej maraton. Nie musisz się spieszyć ani robić wszystkiego naraz. Zacznij od jednego obszaru i małymi krokami buduj swoją cyfrową tarczę. Powodzenia! 🤞🏻&#xA;&#xA;prywatność &#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Przypomniało mi się dziś powiedzonko zasłyszane w podcaście <a href="https://firewallsdontstopdragons.com/"><strong>Firewalls Don&#39;t Stop Dragons</strong></a>: <em>privacy is not just a me thing, it&#39;s a we thing</em>. W naszym języku można to rozumieć jako: prywatność nie jest tylko moją sprawą, ale naszą wspólną. I wcale nie trzeba długo myśleć aby się z tym zgodzić. Kilka prostych przykładów: email, komunikator, menedżer haseł.</p>
<ol><li><strong>Email</strong> – nasza prywatność nie opiera się wyłącznie na tym jak dobrze zabezpieczone są nasze wiadomości, ale przede wszystkim czy obie strony korzystają z szyfrowanej poczty. Jeśli tylko jedna strona szyfruje wiadomości to i tak lepsze niż nic. Jednak do pełnej prywatności potrzeba dwojga. Korzystając z okazji polecam <a href="https://tuta.com/"><strong>Tuta Mail</strong></a>, z której korzystam na co dzień i jeszcze się nie zawiodłem. Poza pocztą dostajesz kalendarz i zarządzanie kontaktami.</li>
<li><strong>Komunikator</strong> – bezpieczna rozmowa wymaga aby zarówno nadawca jak i odbiorca korzystali z bezpiecznego komunikatora. W moim słowniku bezpieczny to taki, który zapewnia szyfrowanie end-to-end. Mało tego, szyfrowanie musi być domyślnie włączone i bezproblemowe. Moje ulubione aplikacje z tej kategorii – <a href="https://delta.chat/"><strong>Delta Chat</strong></a> i <a href="https://signal.org/"><strong>Signal</strong></a> – spełniają oba kryteria. Co mam na myśli pisząc <em>bezproblemowe szyfrowanie</em>? Ano takie, które niezawodnie działa w tle i nie wyrzuca komunikatów o niemożności odczytania danej wiadomości (co się zdarza np. w komunikatorach używających protokołu Matrix).</li>
<li><strong>Menedżer haseł</strong> – tutaj wpływ na prywatność nie jest aż tak bezpośredni i namacalny ale pozwól, że wyjaśnię o co mi chodzi. Silne, unikalne hasła chronią nasze konta, ale ich skuteczność zależy od tego, czy wszyscy członkowie zespołu lub rodziny przechowują je w bezpiecznym miejscu. Zatem słabe, powtarzalne hasła oznaczają często przejęte konta i wycieki wrażliwych danych, w tym danych osób postronnych. Już wiesz czym to grozi? Dobrze, to teraz pokaż ten wpis znajomym. Niech i oni zadbają o zabezpieczenie swoich kont w różnych serwisach online. Bonusowe punkty za aktywowanie <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Uwierzytelnianie_wielosk%C5%82adnikowe"><em>MFA</em></a>. W tej kategorii polecam <a href="https://bitwarden.com/"><strong>Bitwarden</strong></a>.</li></ol>

<p>Myślę, że powyższe przykłady wystarczająco dobrze pokazują jak ważne jest wspólne działanie na rzecz ochrony prywatności w sieci. Celowo wybrałem te 3 obszary bo często są one cytowane jako łatwe do zrealizowania pierwsze kroki. Zresztą warto pamiętać, że dążenie do większej prywatności to nie sprint, a raczej maraton. Nie musisz się spieszyć ani robić wszystkiego naraz. Zacznij od jednego obszaru i małymi krokami buduj swoją cyfrową tarczę. Powodzenia! 🤞🏻</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/wspolnymi-silami</guid>
      <pubDate>Sun, 08 Feb 2026 16:00:41 +0000</pubDate>
    </item>
    <item>
      <title>Prawda telewizyjna</title>
      <link>https://blog.narecki.name/prawda-telewizyjna</link>
      <description>&lt;![CDATA[Podczas oglądania świeżej produkcji na Prime Video - Skok (Steal) - zwróciłem uwagę na motyw, który się powtarza w różnych produkcjach telewizyjnych. Chodzi o swego rodzaju kryminalizację narzędzi takich jak VPN czy szyfrowany komunikator. Narzędzi, które w moim ogródku uznawane są za niezbędne w kontekście ochrony prywatności w sieci. BTW, pisząc &#39;w moim ogródku&#39; mam na myśli osoby, które obserwuję m. in. na Mastodonie. W serialu główna bohaterka używa właśnie VPN-a aby dostać się do skradzionych funduszy a następnie umieścić je w tzw. &#39;cold wallet&#39; (portfel offline do przechowywania kryptowalut). Z jednej strony dobrze, że wykazuje się przezornością, z drugiej strony jej zachowanie wyraźnie wskazuje komu może przydać się VPN. Podobnie sprawa wygląda w przypadku bezpiecznych komunikatorów. Przykład jaki się tu nasuwa to Mr. Robot, pokazujący jak hakerzy mogą polegać na szyfrowanych aplikacjach do ukrywania swoich działań. Choć do tej produkcji mam akurat słabość i zdecydowanie polecam obejrzeć. W przeciwieństwie do innych seriali postać hakera została przynajmniej pokazana w dość zniuansowany sposób. &#xA;&#xA;Codziennie korzystam z bezpiecznych komunikatorów i poczty, pełnego szyfrowania dysku laptopa oraz z VPN-a (bo kto mi zabroni). Czy w związku z tym robię coś złego lub podejrzanego? Nie sądzę. Nie chcę tylko aby przeciętny widz kojarzył te narzędzia wyłącznie z przestępczością. Dlatego brońmy prywatności i narzędzi, które pozwalają nam ją zachować.&#xA;&#xA;#prywatność #VPN #szyfrowanie&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Podczas oglądania świeżej produkcji na Prime Video – <em>Skok (Steal)</em> – zwróciłem uwagę na motyw, który się powtarza w różnych produkcjach telewizyjnych. Chodzi o swego rodzaju kryminalizację narzędzi takich jak VPN czy szyfrowany komunikator. Narzędzi, które w moim ogródku uznawane są za niezbędne w kontekście ochrony prywatności w sieci. BTW, pisząc &#39;w moim ogródku&#39; mam na myśli osoby, które obserwuję m. in. na <em>Mastodonie</em>. W serialu główna bohaterka używa właśnie VPN-a aby dostać się do skradzionych funduszy a następnie umieścić je w tzw. &#39;cold wallet&#39; (portfel offline do przechowywania kryptowalut). Z jednej strony dobrze, że wykazuje się przezornością, z drugiej strony jej zachowanie wyraźnie wskazuje komu może przydać się VPN. Podobnie sprawa wygląda w przypadku bezpiecznych komunikatorów. Przykład jaki się tu nasuwa to <em>Mr. Robot</em>, pokazujący jak hakerzy mogą polegać na szyfrowanych aplikacjach do ukrywania swoich działań. Choć do tej produkcji mam akurat słabość i zdecydowanie polecam obejrzeć. W przeciwieństwie do innych seriali postać hakera została przynajmniej pokazana w dość zniuansowany sposób.</p>

<p>Codziennie korzystam z bezpiecznych komunikatorów i poczty, pełnego szyfrowania dysku laptopa oraz z VPN-a (bo kto mi zabroni). Czy w związku z tym robię coś złego lub podejrzanego? Nie sądzę. Nie chcę tylko aby przeciętny widz kojarzył te narzędzia wyłącznie z przestępczością. Dlatego brońmy prywatności i narzędzi, które pozwalają nam ją zachować.</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:prywatno%C5%9B%C4%87" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">prywatność</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:VPN" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">VPN</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:szyfrowanie" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">szyfrowanie</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/prawda-telewizyjna</guid>
      <pubDate>Sat, 31 Jan 2026 16:42:56 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>