Michał Narecki - blog

blog

Roboczy tytuł tego wpisu brzmiał “Załóż se, kurde, stronę internetową”, ale stwierdziłem, że nie brzmi to zbyt fachowo 😉 A zatem: jeśli masz jakąkolwiek potrzebę wyrażenia siebie lub swojej działalności, publikuj na własnej stronie www. Potem możesz oczywiście przeklejać treści lub linki na różne platformy (anty)social media. Jednak pamiętaj: swoje miejsce w sieci to podstawa. Tym bardziej, że koszt takiego rozwiązania wcale nie musi być kosmiczny. Moje szybkie wyliczenia wskazują na koszt rzędu kilkudziesięciu do max kilkuset złotych w skali roku. W wersji budżetowej wydajesz kilkadziesiąt złotych na domenę + tyle samo na współdzielony hosting. Myślę, że nawet dla osoby prywatnej nie jest to wygórowany wydatek. W przypadku firm to wydatek wręcz pomijalny. Chyba, że naprawdę potrzebujesz czegoś super spersonalizowanego. Mi jednak nie chodzi o to, abyś przepłacał(a), ale po prostu był(a) 'na swoim'.

Dlaczego to takie ważne? Powód jest dość prosty. Jeśli twoja działalność ogranicza się do fanpejdża na Facebooku i np. konta na Instagramie, to de facto nie jesteś właścicielem zamieszczanych tam treści. Platformy mogą w każdym momencie usunąć twoje konto lub 'wykopać' cię z jakiegoś niezrozumiałego powodu. Nie wspominam nawet o ograniczaniu zasięgów i innych 'shadow banach'. Właściwie jedynym słusznym zastosowaniem korpo-platform jest tzw. słup ogłoszeniowy. Prosta sprawa: publikujesz na swojej stronie, a następnie przeklejasz wybrane treści na X, Mastodona czy innego Instagrama (lub Pixelfeda). Możesz to robić ręcznie, co w przypadku rzadkich publikacji w zupełności wystarczy. Alternatywnie możesz skorzystać z jakiegoś automatu czy agregatora treści, który to zrobi za ciebie. Jednak niezależnie od metody publikacji, zajrzyj czasem na 'socjalki' i sprawdź, czy ludzie / klienci nie zadali jakichś pytań. Wówczas wejdź w interakcję, aby nie być jak niektórzy influencerzy, którzy publikują tylko w jedną stronę, nie siłując się na pogłębione rozmowy. Piszę o tym głównie z myślą o Mastodonie (Fediverse), bo to chyba najbardziej ludzka sieć spośród obecnie dostępnych. Tam po prostu nie wypada się nie odzywać.

Jest jeszcze jedna zaleta takiego podejścia: własna domena. Docenią ją zwłaszcza przedsiębiorcy, ale i zwykły Kowalski zyska na rozpoznawalności. Otóż własna domena, poza tym, że kieruje na naszą stronę, może też być naszą skrzynką mailową, np. (imię)@kowalski.pl. Po pierwsze, taki adres wygląda profesjonalnie, a po drugie daje nam poczucie bezpieczeństwa. Od teraz możemy dowolnie zmieniać dostawców poczty, jednocześnie zachowując nasz adres. Tak trzeba żyć 😎

I z tym przesłaniem was zostawiam. Powodzenia w budowaniu swojego zakątka w sieci! 📝

#blog #SocialMedia

Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl