W poszukiwaniu idealnej listy zadań...
Jako wieloletni użytkownik i fan Todoist od jakiegoś czasu próbuję znaleźć jakiś otwarto-źródłowy zamiennik tej bądź co bądź doskonałej aplikacji. Bo nie ma co ukrywać: Todoist to wyjątkowo intuicyjne narzędzie. Jak już się do niego przyzwyczaisz – co raczej nie trwa długo – staje się ono wprost przezroczyste i nawet nie wiesz, kiedy po nie sięgasz. Według mnie to największa pochwała, jaką można obdarzyć dane narzędzie. To trochę tak jak dobrze zaprojektowany system operacyjny: im mniej go zauważasz w codziennej pracy, tym lepiej. A zatem dla mnie Todoist stał się właśnie takim nieodzownym pomocnikiem do 'ogarniania' przeróżnych zadań. Nie chcę tutaj robić darmowej reklamy, ale faktycznie trudno nie docenić wysiłku, jaki twórcy wkładają w rozwój tej aplikacji.
Przejdźmy więc do meritum, czyli mojego poszukiwania alternatywnej platformy to-do. Część aplikacji, które za chwilę wymienię, testowałem 'na żywym organizmie', obok Todoist, z którego naprawdę ciężko mi zrezygnować. O części natomiast tylko czytałem lub robiłem research przy pomocy Lumo (model językowy od Protona, o którym już pisałem na tym blogu). Zacznijmy od narzędzi, które miałem okazję przetestować ✅
myTinyTodo
To prosta aplikacja webowa, którą można łatwo zainstalować w ramach Yunohost. Może się sprawdzić jako np. lista zakupów czy inna lista rzeczy 'do odhaczenia'. Możesz za jej pomocą stworzyć kilka list / projektów. Dodatkowo przy tworzeniu zadania można podać termin ukończenia: ręcznie lub za pomocą odpowiedniej składni. Niestety aplikacja nie obsługuje powtarzających się zadań, nie posiada wersji mobilnej (poza PWA) oraz nie powiadamia w żaden sposób o zbliżających się terminach. Mówiąc krótko: myTinyTodo jest zbyt uboga jak na moje potrzeby. Next ⏭️
Vikunja
O tej aplikacji słyszałem już dawno temu, ale dopiero teraz postanowiłem ją zainstalować (znów ukłony w stronę Yunohost). Tutaj jest trochę lepiej, bo mamy do dyspozycji nawet apkę na Androida, choć wciąż w wersji beta. Są tzw. recurring tasks, projekty, etykiety i własne filtry. Vikunja pozwala też tworzyć zadania z terminami w sposób dość naturalny, choć tylko po angielsku, np.: “Buy some beer tomorrow at 12:00”. Przy takiej składni zadanie zostanie automatycznie zaplanowane na jutro. Dostaniemy nawet powiadomienie w aplikacji mobilnej! Ogólnie sądzę, że Vikunja jest dość elastyczna, jeśli chodzi o ustawienia. Najbardziej jednak martwi mnie fakt, że aplikacja sprawia wrażenie niedokończonej, mimo że jest rozwijana już od kilku lat. Pozostaje podejrzewać, że twórcy nie dysponują takim budżetem jak inne komercyjne platformy (w tym Todoist). Obawiam się zatem, że aplikacja nie zagości zbyt długo na moim serwerze 😞
Nextcloud Tasks
Z tej listy zadań korzystałem kiedyś w ramach własnej instancji Nextcloud. Nie trwało to długo, a poza tym zrezygnowałem z NC na rzecz innych narzędzi chmurowych. Z tego, co pamiętam, działało to poprawnie, włącznie z synchronizacją przez CalDAV. Na smartfonie wtedy warto mieć Tasks.org, która ostatnio wygląda coraz lepiej. Jednak to, co mi (wciąż) nie pasuje w Tasks (zarówno w wersji przeglądarkowej, jak i mobilnej), to mnogość opcji i mało intuicyjna obsługa. Podejrzewam, że są osoby, którym to nie przeszkadza. Na plus przemawia wykorzystanie otwartych standardów i względna łatwość przenoszenia danych między dostawcami Nextcloud. Trochę jednak szkoda, że NC Tasks nie wpisało się w mój workflow.
Tududi
Na koniec tzw. honorable mention, a jednocześnie platforma, o której wiem najmniej. W teorii wygląda całkiem nieźle i podobno funkcjami najbardziej przypomina Todoist. Instaluje się jako kontener Dockera (tak się mówi po polsku?), więc można wykorzystać własną maszynę lub jakiegoś Mikrusa. Prawdopodobnie w którymś momencie zabiorę się za testowanie i wtedy będzie pomysł na kolejny wpis 😉 Ciekaw jestem, czy wystarczy do tego wysłużone Raspberry Pi 4, które obecnie służy jako prosty serwer plików (Samba + Syncthing). Koniecznie dajcie znać, jeśli sprawdzaliście już Tududi na waszych maszynach!
Co dalej?
Tu się zatrzymujemy, choć temat aplikacji to-do to prawdziwa królicza nora. Może dlatego warto sobie dawkować tę wiedzę? 😅 Jeśli o mnie chodzi, to zostaję z Todoist. Przez ostatnie kilka lat korzystałem z wersji Pro i pewnie ją przedłużę na kolejny rok (we wrześniu). Mimo własnościowej natury na razie mnie nie zawiodła. Czasem trzeba po prostu postawić na pragmatyzm.
Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl