<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/">
  <channel>
    <title>warsztat &amp;mdash; Michał Narecki - blog</title>
    <link>https://blog.narecki.name/tag:warsztat</link>
    <description>czyli moje przemyślenia na tematy około-technologiczne</description>
    <pubDate>Tue, 21 Jul 2026 19:33:24 +0000</pubDate>
    <item>
      <title>Jak powstał ten wpis?</title>
      <link>https://blog.narecki.name/jak-powstal-ten-wpis</link>
      <description>&lt;![CDATA[Być może będzie to wpis z gatunku: nikt nie pytał, ale każdy potrzebował. A może wcale nie? Zresztą kogo to obchodzi - to mój blog, więc mogę pisać o czym tylko zapragnę. A ponieważ są wakacje, to pozwolę sobie opisać mój proces twórczy. Niektórym z was pewnie wyda się on niepotrzebnie zagmatwany i zdecydowanie za długi, ale mi akurat pomaga, zarówno pod kątem skupienia, jak i utrzymania odpowiedniej jakości zamieszczanych tu tekstów. Przez jakość rozumiem głównie poprawność składniową i gramatyczną. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że na prywatnym blogu nie muszę wcale dbać o każdą literkę. Nic nie poradzę, że miałem dobrych polonistów w szkole. Ok, jak więc wygląda to legendarne pisanie bloga? U mnie składa się z 4 etapów: szkic, obróbka, weryfikacja, publikacja.&#xA;&#xA;Szkic, czyli pierwsza wersja robocza&#xA;&#xA;Pierwszy zarys wpisu powstaje tak naprawdę w mojej głowie, ale przyjmijmy, że chodzi o wersję już spisaną. Wpisy tworzę zazwyczaj na &#39;papierowym tablecie&#39; aka reMarkable 2 z podłączoną klawiaturą (Type Folio). Czasami zamiast tabletu używam po prostu laptopa. Zdecydowanie jednak wolę tryb skupienia, jaki oferuje reMarkable. Minusy? Wciąż brak możliwości dodania polskich znaków w trakcie pisania. Co ciekawe polskie &#39;krzaczki&#39; są obsługiwane przez klawiaturę ekranową, ale to nie to samo co fizyczne klawisze. Czekam zatem i może któregoś dnia się doczekam na natywną obsługę języka polskiego. W międzyczasie dodaję ogonki na 2. etapie &#39;produkcji&#39;.&#xA;&#xA;Wstępna obróbka wpisu&#xA;&#xA;Dodałem słowo &#39;wstępna&#39;, bo wciąż bywa niedoskonała. W tym miejscu posiłkuję się dość chętnie modelami językowymi. Jak już wiecie, moim ulubionym narzędziem tego typu jest obecnie Lumo. Zresztą do opisywanego tutaj zadania wystarczy każdy, nawet dość słaby model. To tutaj LLM dodaje do tekstu polskie znaki, poprawia literówki i przecinki. To bardzo wąskie zastosowanie, ale właśnie to mi wystarcza. Zależy mi, aby te wpisy były wytworem mojego myślenia, a nie &#39;majaczenia AI&#39;. Nieskromnie dodam, że chyba nieźle mi idzie, bo jednak kilka(naście?) osób tu zagląda i czyta niniejsze &#39;wytwory&#39;.&#xA;&#xA;Weryfikacja aka proofreading&#xA;&#xA;To co Anglicy nazywają proofreading po polsku potocznie nazwiemy &#39;sczytaniem&#39;. Jak to wygląda u mnie? Otóż kopiuję to, co dostałem od Lumo, i wklejam do Notesnook. Alternatywnie mógłby to być dowolny inny edytor tekstu z autokorektą. Ja wybrałem Notesnook, bo lubię mieć wszelkie notatki w jednym miejscu. Dużym ułatwieniem jest fakt, że zarówno LLM-y, jak i aplikacje do notatek zazwyczaj korzystają z Markdown. Dzięki temu tekst już na starcie jest odpowiednio sformatowany. Mam na myśli przede wszystkim nagłówki, linki, pogrubienia, kursywę, itp. Ok, w momencie gdy wpis ląduje w notatkach, czytam całość i poprawiam ewentualne błędy. Zdarza się, że LLM nie wyłapie kontekstu i coś namiesza w przypadku polskich znaków lub wręcz całych wyrazów. Dlatego element ludzki jest tu kluczowy.&#xA;&#xA;Publikacja wpisu&#xA;&#xA;To prawdopodobnie mój ulubiony etap. Zawsze towarzyszy mi wtedy dreszczyk emocji. Co ludzie powiedzą? Czy spodoba im się ten wpis? Czy ktoś go poda dalej? Od strony technicznej publikacja jest dość prosta. Po kolei: z Notesnook kopiuję treść wpisu jako Markdown, wklejam do WriteFreely (platforma blogowa), dodaję jako szkic (draft), przeglądam jeszcze raz, czy się dobrze wyświetla, a na koniec przenoszę wpis na stronę główną. Dzięki temu mam pewność, że niczego nie przeoczyłem. Rzecz jasna może się zdarzyć, że jakaś literówka przejdzie niezauważona przez process quality control, ale sami przyznacie, że marne na to szanse.&#xA;&#xA;Wisienką na torcie jest fakt, że blog jest automatycznie widoczny z poziomu Fediwersum. Mimo że nie obsługuje tradycyjnych komentarzy, to jednak możesz skomentować ten lub poprzednie wpisy np. na Mastodonie. A może ty też prowadzisz bloga? Jak wygląda twój warsztat? Chętnie poczytam na ten temat!&#xA;&#xA;#meta #warsztat #publikacja&#xA;&#xA;Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl]]&gt;</description>
      <content:encoded><![CDATA[<p>Być może będzie to wpis z gatunku: nikt nie pytał, ale każdy potrzebował. A może wcale nie? Zresztą kogo to obchodzi – to mój blog, więc mogę pisać o czym tylko zapragnę. A ponieważ są wakacje, to pozwolę sobie opisać mój proces twórczy. Niektórym z was pewnie wyda się on niepotrzebnie zagmatwany i zdecydowanie za długi, ale mi akurat pomaga, zarówno pod kątem skupienia, jak i utrzymania odpowiedniej jakości zamieszczanych tu tekstów. Przez jakość rozumiem głównie poprawność składniową i gramatyczną. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że na prywatnym blogu nie muszę wcale dbać o każdą literkę. Nic nie poradzę, że miałem dobrych polonistów w szkole. Ok, jak więc wygląda to legendarne pisanie bloga? U mnie składa się z 4 etapów: szkic, obróbka, weryfikacja, publikacja.</p>

<h2 id="szkic-czyli-pierwsza-wersja-robocza">Szkic, czyli pierwsza wersja robocza</h2>

<p>Pierwszy zarys wpisu powstaje tak naprawdę w mojej głowie, ale przyjmijmy, że chodzi o wersję już spisaną. Wpisy tworzę zazwyczaj na &#39;papierowym tablecie&#39; aka <strong>reMarkable 2</strong> z podłączoną klawiaturą (Type Folio). Czasami zamiast tabletu używam po prostu laptopa. Zdecydowanie jednak wolę tryb skupienia, jaki oferuje reMarkable. Minusy? Wciąż brak możliwości dodania polskich znaków w trakcie pisania. Co ciekawe polskie &#39;krzaczki&#39; są obsługiwane przez klawiaturę ekranową, ale to nie to samo co fizyczne klawisze. Czekam zatem i może któregoś dnia się doczekam na natywną obsługę języka polskiego. W międzyczasie dodaję ogonki na 2. etapie &#39;produkcji&#39;.</p>

<h2 id="wstępna-obróbka-wpisu">Wstępna obróbka wpisu</h2>

<p>Dodałem słowo &#39;wstępna&#39;, bo wciąż bywa niedoskonała. W tym miejscu posiłkuję się dość chętnie modelami językowymi. Jak już wiecie, moim ulubionym narzędziem tego typu jest obecnie <strong>Lumo</strong>. Zresztą do opisywanego tutaj zadania wystarczy każdy, nawet dość słaby model. To tutaj LLM dodaje do tekstu polskie znaki, poprawia literówki i przecinki. To bardzo wąskie zastosowanie, ale właśnie to mi wystarcza. Zależy mi, aby te wpisy były wytworem mojego myślenia, a nie &#39;majaczenia AI&#39;. Nieskromnie dodam, że chyba nieźle mi idzie, bo jednak kilka(naście?) osób tu zagląda i czyta niniejsze &#39;wytwory&#39;.</p>

<h2 id="weryfikacja-aka-proofreading">Weryfikacja aka proofreading</h2>

<p>To co Anglicy nazywają <em>proofreading</em> po polsku potocznie nazwiemy &#39;sczytaniem&#39;. Jak to wygląda u mnie? Otóż kopiuję to, co dostałem od <strong>Lumo</strong>, i wklejam do <strong>Notesnook</strong>. Alternatywnie mógłby to być dowolny inny edytor tekstu z autokorektą. Ja wybrałem Notesnook, bo lubię mieć wszelkie notatki w jednym miejscu. Dużym ułatwieniem jest fakt, że zarówno LLM-y, jak i aplikacje do notatek zazwyczaj korzystają z <em>Markdown</em>. Dzięki temu tekst już na starcie jest odpowiednio sformatowany. Mam na myśli przede wszystkim nagłówki, linki, pogrubienia, kursywę, itp. Ok, w momencie gdy wpis ląduje w notatkach, czytam całość i poprawiam ewentualne błędy. Zdarza się, że LLM nie wyłapie kontekstu i coś namiesza w przypadku polskich znaków lub wręcz całych wyrazów. Dlatego element ludzki jest tu kluczowy.</p>

<h2 id="publikacja-wpisu">Publikacja wpisu</h2>

<p>To prawdopodobnie mój ulubiony etap. Zawsze towarzyszy mi wtedy dreszczyk emocji. Co ludzie powiedzą? Czy spodoba im się ten wpis? Czy ktoś go poda dalej? Od strony technicznej publikacja jest dość prosta. Po kolei: z <strong>Notesnook</strong> kopiuję treść wpisu jako <em>Markdown</em>, wklejam do <strong>WriteFreely</strong> (platforma blogowa), dodaję jako szkic (draft), przeglądam jeszcze raz, czy się dobrze wyświetla, a na koniec przenoszę wpis na stronę główną. Dzięki temu mam pewność, że niczego nie przeoczyłem. Rzecz jasna może się zdarzyć, że jakaś literówka przejdzie niezauważona przez process <em>quality control</em>, ale sami przyznacie, że marne na to szanse.</p>

<p>Wisienką na torcie jest fakt, że blog jest automatycznie widoczny z poziomu <strong>Fediwersum</strong>. Mimo że nie obsługuje tradycyjnych komentarzy, to jednak możesz skomentować ten lub poprzednie wpisy np. na <strong>Mastodonie</strong>. A może ty też prowadzisz bloga? Jak wygląda twój warsztat? Chętnie poczytam na ten temat!</p>

<p><a href="https://blog.narecki.name/tag:meta" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">meta</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:warsztat" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">warsztat</span></a> <a href="https://blog.narecki.name/tag:publikacja" class="hashtag"><span>#</span><span class="p-category">publikacja</span></a></p>

<p>Skomentuj na fediwersum: <a href="https://blog.narecki.name/@/michal@101010.pl" class="u-url mention">@<span>michal@101010.pl</span></a></p>
]]></content:encoded>
      <guid>https://blog.narecki.name/jak-powstal-ten-wpis</guid>
      <pubDate>Sun, 19 Jul 2026 12:16:42 +0000</pubDate>
    </item>
  </channel>
</rss>