A co by było gdyby...
...tworzyć jeszcze krótsze wpisy, ale robić to częściej? Hmm, zobaczymy, może i ma to sens. W najgorszym przypadku zawsze mogę ogłosić, że kończę eksperyment ;) Anyway, ostatnio życie zaserwowało mi taki obrazek: studenci na korytarzu, siedzący osobno, każdy wpatrzony w nieduży świecący prostokąt. Dobrze wiecie o co mi chodzi. Swoją drogą celowo nie piszę ”osoby studenckie” bo: 1) jestem za stary aby zmieniać nawyki językowe, 2) nie uznaję tej nowomowy, ani żadnych innych iksatywów. Ale wracając do tematu... Od razu pomyślałem sobie: my jako studenci często rozmawialiśmy ze sobą w trakcie przerw między zajęciami. Fakt, że smartfony dopiero się upowszechniały i wynalazki pokroju TikToka jeszcze nie istniały. Mimo to widzę, że w ciągu tych 15-20 lat dużo się zmieniło i brain rot wcale nie jest jakimś abstrakcyjnym pojęciem. Pocieszające jest to, że podobno da się wyjść z tego uzależnienia od smartfona i dopaminy. Trzeba tylko chcieć. Szkoda natomiast, że zarówno giganci technologiczni jak i presja otoczenia działa na niekorzyść współczesnej młodzieży. Żaden ze mnie psycholog ale kilka książek w temacie psychologii (również uzależnień) przeczytałem. Tematy z pogranicza technologii oraz psychologii wydają mi się z jednej strony fascynujące a z drugiej niestety dość przerażające. Kończąc dzisiejszy wpis mam nadzieję, że z perspektywy lat będziemy patrzeć na cyfrowe uzależnienia jak na każde inne uzależnienie, tj. niekorzystne dla nas samych i naszego otoczenia.
Skomentuj na fediwersum: @michal@101010.pl